31 sierpnia 2024

Rumunia

Podróż do Rumunii była była bardzo spontaniczna. Żadnego planu, szybkie spakowanie i jazda. 

Jadąc do Rumunii miałem różne myśli. Wszystkie brały się ze stereotypu, który powielany był w dzieciństwie, że ludzie żebrzący pod sklepem to "Rumuny". Oczywiście byli to Cyganie, do których Rumunii mają raczej negatywny stosunek (co miałem okazję zobaczyć). Rumunia jest krajem kontrastów - na drogach można spotkać wypasione fury i jednocześnie ludzi jadących wozem konnym.

Kempingi okazały się być tanie i bardzo ładnie utrzymane. Na każdym z nich spotkałem bardzo miłych i życzliwych ludzi.

Tradycyjne jedzenie rumuńskie jest dość tłuste i zapychające, ale warto go spróbować.

Jednym z głównych punktów podróży była oczywiście Trasa Transfogarska prowadząca przez Karpaty. Była to najciekawsza część wyprawy ze względu na widoki i możliwość zobaczenia niedźwiedzi. Pomimo wielu znaków informujących i zabraniających zostawiania śmieci przy drogach (szczególnie resztek jedzenia), turyści robią to nagminnie czym wabią niedźwiedzie do głównej drogi. Rozmawiając z jedną z właścicielek kempingu dowiedziałem się, że niedźwiedzie stanowią dość duży problem w Rumunii ze względu na ich dużą populację w tamtejszej części Karpat i co raz częściej dochodzi do ataków na turystów. 

 

Przemierzając Karpaty można trafić na takie obrazek.

A tak poza tym to jeszcze parę widoczków.

Nawet w lipcu można trafić tam na resztki śniegu.

Kolejną atrakcją były Wulkany Błotne.

 

Bardzo ciekawą atrakcją jest Wesoły Cmentarz w miejscowości Săpânța. Nagrobki wykonane są w charakterystycznym stylu, a na każdym z nich można znaleźć opis z życia pochowanej osoby lub opis jej śmierci.

Jak wspomniałem wcześniej, Rumunia to kraj kontrastów. Pod supermarket podjeżdżają nie tylko samochody, ale też wozy.

W jednym z miasteczek na ulicy stał koń ze związanymi nogami.

Morze Czarne jest bardzo ciepłe, a na plaży można znaleźć piękne muszle. Nasz kemping znajdował się niedaleko rafinerii.

Zamek Bran odradzam ze względu na bardzo długie kolejki i tłum ludzi kupujących pamiątki. Zdecydowanie polecam wybrać się do oryginalnej twierdzy Vlada Palownika znajdującej się w miejscowości  Sighișoara. Warto to zrobić ponieważ twierdza powoli się rozpada, ze względu na jej położenie.

My przejechaliśmy Rumunię w 7 dni od samej północy aż do Morza Czarnego. Z perspektyw czasu uważam, że było to za dużo ponieważ większość czasu spędza się w samochodzie. Pomimo faktu, że autostrady w Rumunii są bardzo dobre, to zwykłe drogi czasami pozostawiają wiele do życzenia. Można jechać przez 30km drogą, na której zerwany jest asfalt albo czekać godzinę na wahadle gdzie malują pasy. 

Mimo wszystko - warto!

Strona www stworzona w kreatorze WebWave.

Kontakt

Śledź nas